piątek, 20 kwietnia 2012

Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy

Dzisiaj świętujemy Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy.
Jedyną wolną prasą są dzisiaj blogi i mikroblogi. Wolne od jakichkolwiek "linii redakcji"...
A zatem to nasze święto!

wtorek, 17 kwietnia 2012

Udręka z Plusem


Nie udało mi się jednak rozstać z Plusem i jego genialną usługą LTE tak szybko - magazyn Plusa odmówił przyjęcia i zwrócił mi dokumenty i urządzenie z powodu braku opakowania i instrukcji obsługi...

piątek, 30 marca 2012

Marketing i PR w czasie rzeczywistym D.M. Scotta


Tymczasem rozpocząłem nową lekturę. Ukazało się tłumaczenie nowej książki Davida Meermana Scotta. O jego książkach już tutaj pisałem. Zobaczymy, co tym razem warte są jego przemyślenia. Poprzednia pozycja była bardzo ciekawa. Tej w oryginale nie poznałem przed ukazaniem się tłomaczenia, a jest to:
David Meerman Scott: Real-Time Marketing and PR. How to instantly engage your market, connect with customers, and create products that grow your business now, New Jersey: John Willey and Sons, 2011; polskie wydanie: Wolters Kluwer, 2012.

Ogólnopolskie Mistrzostwa Dziennikarzy w Koszykówkę, Szczyrk 2012





Oto - moim zdaniem - najlepsze drużyny: Kraków, Szczecin i Słupsk!

Mam zdjęcia drużyny słupskiej (na dolnym zdjęciu część drużyny słupskiej: Paweł, Przemek i Krzysztof) oraz Kraków (również część, ale z tą piękniejszą częścią...). Na pierwszem ujęciu cała drużyna słupska po ostatnim zwycięskim meczu.

Goodbye LTE!

Odesłałem dzisiaj do Plus GSM ich wspaniałe urządzenie zwane LTE!

Niech sobie sami korzystają z takiej technologii..

Przed pożegnaniem kolejna wpadka BOK: próbowano mi wmówić, że kurier odbierze to cudo technologii na mój koszt. Na szczęście firma kurierska miała inne informacje...

Bye, bye...

środa, 28 marca 2012

Mistrzostwa Polski dziennikarzy w koszykówkę


Trwają mistrzostwa Polski dziennikarzy w koszykówkę w Szczyrku. W pierwszym dniu odbył się turniej rzutów za trzy punkty. Wygrał Artur Pacek ze Słupska, który spotkał się w finale z przedstawicielem Koszalina...
LTE w COS w Szczyrku oczywiście nie działa, to dopiero hucpa...

wtorek, 27 marca 2012

LTE Plus GSM


Urządzenie i usługa działają, zostały uruchomione po dwóch tygodniach od sprzedaży, ale cóż z tego?! Jestem właśnie w pociągu relacji Warszawa-Katowice i od momentu opuszczenia okolic stolicy aż do Zawiercia, nie udało mi się połączyć z siecią. I to ma być ten supernowoczesny, superszybki i niezawodny sposób na mobilny internet!? Co za żałość i nędza! To działa gorzej od łącza Orange'a, z którym chciałem się rozstać... Na dodatek modem w miejscu, w którym ustawia się w dowolnej pozycji jego bardziej wystająca część antenowa już się "wyrobił" (dlaczego już?) i zwisa przy notebooku jak zwiędły kwiatek...

poniedziałek, 26 marca 2012

Nie bierzcie na próbę LTE od Plusa



Zadzwoniłem do konsultanta biura obsługi klienta sieci Plus GSM około środy, 14 marca 2012 r. w sprawie faktury. Miły młody człowiek, pracownik BOK pod koniec naszej rozmowy namówił mnie do skorzystania z oferty wypróbowania nowej technologii supernowoczesnego łącza internetowego LTE. Tak umiejętnie je zachwalał, że się zgodziłem. Kończy mi się umowa z innym operatorem na beznadziejnie działającą usługę radiową i pomyślałem, że to dobry moment na zmianę. Przesyłka dotarła do mnie w piątek, 16 marca. Zapłaciłem kurierowi za modem niespełna 80 zł i zainstalowałem urządzenie. Już wieczorem tego dnia zadzwoniłem do BOK z pytaniem, kiedy usługa będzie uruchomiona. W odpowiedzi usłyszałem, że w ciągu 48 godzin, a ponieważ „dział aktywacji usługi LTE pracuje również w soboty i w niedziele”, łącze będzie działać pewnie już w poniedziałek, czyli 19 marca. Tak mnie zapewniano.

W poniedziałek, 19 marca usługa dalej nie działała. Łączyłem się z BOK w poniedziałek, ale usłyszałem, że jeśli nie podpisałem klauzuli o włączeniu usługi przed upływem 10 dni, to muszę te dziesięć dni odczekać. Po raz pierwszy usłyszałem wówczas o tajemniczej klauzuli. Nikt nie informował mnie o takowej wcześniej. Ponadto zapewniono mnie, że w soboty i niedziele nikt w owym dziale Plusa nie pracuje... We wtorek, po dyskusji z kolejną konsultantką, udało mi się porozmawiać z kierownikiem działu, ta zapewniła mnie, że usługa działać będzie „jutro lub pojutrze”, czyli we środę lub czwartek. We czwartek było jeszcze bardziej niemiło, łączyłem się z BOK kilka razy, ale nie chciano mnie połączyć z kierownikiem działu. Usługa oczywiście nie była uruchomiona. Według konsultanta „karta działa, ale nie działa usługa” (ot, curiosum!). W końcu, wbrew poprzednim zapewnieniom okazało się, że usługa będzie włączona dopiero po 25 marca.

Internet do dzisiaj nie działa. Od mojej pierwszej rozmowy z konsultantem minęły dwa tygodnie. Jaki sens ekonomiczny ma tak sprzedawana usługa? Jaki cel wizerunkowy ma tak prowadzona obsługa klienta?

Nie kupujcie sobie "na próbę" usługi LTE w Plusie, bo i tak niczego nie wypróbujecie... Zgroza!

czwartek, 16 czerwca 2011

Historia pewnego zaproszenia

Dostałem takiego oto maila. Przypomniało mi się zaproszenie, które kiedyś rozesłałem do dziennikarzy, wpisując doń godzinę, ale nie zaznaczając ani jakiego dnia miesiąca, ani jakiego dnia tygodnia odbędzie się konferencja prasowa. Najwyraźniej takie lapsusy zdarzają się, ale ten jest szczególnie śmieszny:

pierwszy mejl:


Z okazji wyróżnienia, jakie otrzymała XXXX od prezydenta Bronisława Komorowskiego, mam przyjemność zaprosić Państwa na śniadanie prasowe poświęcone: [...]
Spotkanie odbędzie się w najbliższy czwartek, 14 czerwca 2010 r., o godz. 11 w restauracji Nu Jazz Bistro, przy ul. Żurawiej 6/12


drugi mejl:


Przepraszam za pomyłkę, spotkanie odbędzie się w najbliższy czwartek (jutro), 16 czerwca 2011 r. o godz. 11, a nie jak podałem w zaproszeniu 14 czerwca 2010 r. Śpieszę poinformować, ze XXXXX nie posiadła jeszcze umiejętności cofania się w czasie.






trzeci mejl
Zapewne zapamiętają mnie Państwo na długo. Kto wie, może mój przypadek zostanie opisany nawet na jakimś blogu poświęconym współpracy mediów z PR-owcami, niemniej jednak poczucie obowiązku każe mi poinformować Państwa, iż jutrzejsze śniadanie prasowe jesteśmy zmuszeni odwołać z przyczyn od nas niezależnych. O kolejnym terminie spotkania, o ile nie skreślą mnie Państwo ze swojej listy kontaktów i nie założą Państwo antyspamowego filtra na moją pocztę, poinformuję ze stosownym, kilkudniowym wyprzedzeniem.

niedziela, 5 czerwca 2011

Biblia social mediów



Tę lekturę polecam najbardziej, a polecam zwłaszcza moim studentom i wszystkim zainteresowanym marketingiem w mediach społecznościowych. Rzeczywiście podejście jest "biblijne" - wszystkie chyba zjawiska są tutaj omówione, mnóstwo przykładów, wypowiedzi i cytatów od ludzi, którzy się zajmują mediami internetowymi. Jak przystało na wydawnictwo biblijne, jest do przeczytania ponad siedemset stron, ale można zaglądać tam, gdzie akurat potrzebujemy. Kupiłem na Amazon.com, a odkryłem dzięki Jarkowi W...
Referencje: Lon Safko: "The Social Media Bible", John Wiley, New Jersey, 2010, 771 s.

czwartek, 19 maja 2011

Dan Zarrella o social mediach


Ciekawa książeczka dla początkujących adeptów sztuki marketingu w mediach społecznościowych. Ale naprawdę dla początkujących, ponieważ Dan robi krótkie wprowadzenia i opisy kilku i nie wszystkich zjawisk w nowych mediach. "The Social media marketing book" traktuje o blogach i mikroblogach, społecznościach (Facebook, Linkedln, MySpace), wykorzystywaniu zapisów video, forach, wirtualnych światach (Second Life), itp., itd. Ciekawa jest duża ilość przykładów zza oceanu. Każda nieomal strona nieparzysta to kopie przeróżnych stron z internetu. Chyba dlatego warto tam zajrzeć i samemu te przykłady poznać.
Dana Zarrellę spotkacie oczywiście na Twitterze i Facebooku, więc sami możecie się z nim poznać.
Twitter: @danzarrella strona: http://danzarrella.com

czwartek, 17 lutego 2011

Najlepszy blog profesjonalny

Zwycięzcą w tej kategorii został blog Piotra Wajszczaka (www.piotrwajszczak.pl). Jurorem był Maciej Budzich, czyli największy profesjonalista w tej dziedzinie w Polsce... - www.mediafun.pl

środa, 9 lutego 2011

8 tips to make your YouTube video go viral

Ciekawe sugestie Davida Meermana Scotta o skuteczności filmików na serwisie YouTube, czyli na 'Broadcast yourself!'
http://www.webinknow.com/2007/08/8-tips-to-make-.html

Nowe lektury o social mediach PR

Pozazdrościłem koledze Jarkowi i kupiłem sobie na Amazonie pięć nowiutkich, śliczniutkich książeczek o social mediach, o PR i marketingu w webie i w nowych mediach, a nawet księgę, która sama się nazwała 'Biblią'. Zacząłem je czytać i wkrótce napiszę coś z nich ciekawego, a zaczynają się interesująco. Jedną musiałem odesłać do Amazona, bo okazało się, że kupiłem - przez tę moją ciekawość i zazdrość - ten sam tytuł dwukrotnie - raz po angielsku i raz po niemiecku (kupuję u Amazona.de, czyli u Niemca )... Ale wszystkie są po angielsku, więc i wy przeczytać więcej mogli będziecie!

piątek, 15 października 2010

Jacques Attali "Zachód - 10 lat przed totalnym bankructwem?"


Ciekawa debata o nowej książce Jacquesa Attali w Press Clubie (super szybkie tłumaczenie i wydanie polskie dzięki Studio EMKA). Podaję kilka szybko notowanych cytatów, wypowiedzianych podczas debaty:

Profesor Zdzisław Sadowski - nie patrzę na książkę jako na zapowiedź upadku Zachodu, ale raczej jako rodzaj przestrogi przed dalszym zadłużaniem się i zwiększaniem długu publicznego; nie ma niczego takiego jak to autor nazywa: suwerenne zadłużenie, sam autor zresztą osłabia znaczenie swojego wywodu; dla analizy obecnej sytuacji argumenty autora nie mają wielkiego znaczenia - system gospodarczy działa dzisiaj inaczej; ciekawsze są rekomendacje i sposoby zabezpieczenia się przed tymi niebezpieczeństwami, w tym między innymi pomysł przejścia do systemu zadłużania się Wspólnoty i przekazanie zarządzania długiem Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu poprzez danie mu odpowiednich narzędzi

Prof Witold Orlowski - nie wszyscy dzisiaj wiedzą, że swego czasu częściową niewypłacalność ogłosił Urugwaj; niewypłacalność kraju jest to dzisiaj raczej zaproszenie wierzycieli do negocjacji, ale ogłaszając ją automatycznie traci dostęp do kredytów i za wszystko musi się płacić gotówka jak to miało miejsce w PRL i na początku transformacji, gdy nie było u nas inwestycji zachodnich właśnie z tego powodu, my zawarliśmy ugody z wierzycielami dopiero w 1994 roku, wcześniej inwestycje bezpośrednie szły do krajów sąsiednich; ostatecznie zapłaciliśmy około połowy wartości naszych długów również dzięki naciskom rządów państw zachodnich; Attali pisze raczej rodzaj przepowiedni, co się stanie jeśli dojdzie do bankructwa poważnego kraju i to takiego, na którym opiera się system, np. USA; możliwe są rożne scenariusze, ale wszystkie są czarne; choć dzisiaj myślimy, że producent zielonych banknotów nie może upaść; USA może przecież używać metod inflacyjnych, po czym zwiększyć stopy i przerzucić koszty tej sytuacji na innych przy swojej ciągle silnej pozycji aktualnej; ogólnie nie wygląda to dobrze, np. Wielka Brytania ma 250 procent długu w stos do PKB; niezależnie od metod wyjścia Europa straci na pozycji w stosunku do regionu Pacyfiku

Prof Krzysztof Rybiński - skala zagrożeń jaka jest przed Europa jest ogromna, ponieważ pokolenie 50-latków, które rządzi obecnie, zaciąga długi nie zastanawiając się, kto je spłaci; to co robią banki w USA i Europie to ucieczka w stronę inflacji, ale w przyszłości czeka nas oczywiscie podwyższenie podatków; do 2060 roku przeciętne zadłużenie w UE osiągnie na głowę 500 proc.; dodruk pieniędzy jest swoje rodzaju oszustwem, ponieważ inflacja jest metodą nieoddawania części długu.

niedziela, 26 września 2010

Bukowina z Małopolską Organizacja Turystyczną

Miałem okazję uczestniczyć w prezentacji Bukowiny Tatrzańskiej zorganizowanej przez MOT, czyli Małopolską Organizacje Turystyczną z polskimi i słowackimi dziennikarzami. Okolica Bukowiny jest coraz ciekawszą alternatywą dla Zakopanego - baseny termalne (kolejny kompleks jest w budowie), kilka bardzo dobry stoków narciarskich (Jurgów: www.hawran.pl), ciekawe zaplecze gastronomiczne i agroturystyczne (Czarna Góra), bliskie przejście graniczne na Słowację, szlak na Morskie Oko. Nie jest tutaj ciągle tak tłoczno jak w Zakopanem, a kogo przerażają tłumy na Krupówkach i słabe możliwości narciarskie Zakopanego będzie raczej tutaj przyjeżdżał niż do stolicy Tatr. Brakuje oczywiście atmosfery zakopiańskich knajpek i jego historii, ale dla wielbicieli nart i gorących źródeł, to z pewnością lepsze miejsce niż Zakopiec.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Press Cup Ostróda 2010



Mimo znakomitej postawy drużyny piłkarskiej TVP INFO, nie udało się nam zająć medalowego miejsca podczas Pierwszego Ogólnopolskiego Turnieju Piłkarskiego Press Cup 2010 w Ostródzie. Powszechnie podziwiani za brawurowy styl i znakomitą grę prowadzoną pomimo poważnych braków kadrowych oraz mimo permanentnego zmęczenia życiem towarzyskim turnieju, odpadliśmy w ćwierćfinałach. Szczególnie ważny był dla nas udział w turnieju głównego sponsora. I to pod wieloma względami, głównie z powodu znakomitej postawy bramkarza naszej drużyny.
Laur zwycięstwa zdobyła ostatecznie drużyna oldboyów z "Głosu Wielkopolskiego". Gratulujemy!
Turniej stał na bardzo wysokim poziomie. Na przykład drużyna "Wprost" lansowała się w najbardziej wypasionych strojach piłkarskich, a koledzy z TOK FM wyróżniali się ciętym językiem i prostym dowcipem. Zespół miesięcznika "Press" okazał się najlepszym organizatorem imprez sportowych dla dziennikarzy w Polsce, wygrywając te dyscyplinę bezapelacyjnie. Z pewnością wszystkie drużyny zabiorą się poważnie do treningu i przygotowania kondycyjnego na kolejne spotkanie w 2011 roku. Do zobaczenia w Ostródzie w 2011 roku!

czwartek, 29 kwietnia 2010

Trudny powrót


Wszyscy uczestnicy XIII Ogólnopolskiego Rejsu Dziennikarzy są już w kraju. Ostatnia 18-osobowa grupa wylądowała w piątek w Poznaniu i pociągiem wróciła do Warszawy.

Z powodu komplikacji w ruchu lotniczym, spowodowanych chmurą pyłu wulkanicznego uczestnicy Rejsu wracali do Polski w sześciu grupach. Najmniejsze liczyły 3 i 7 osób, kolejne – po 20-30 osób. Portami lotniczymi, do których udało się dotrzeć poszczególnym grupom były: Ateny, Brno, Praga, Gdańsk, Kraków i Poznań.

Organizatorzy XIII Ogólnopolskiego Rejsu Dziennikarzy serdecznie dziękują Sponsorom: Grupie Żywiec, British American Tobacco Polska, Polkomtel oraz Mayland Real Estate za zaangażowanie w Ogólnopolski Rejs Dziennikarzy i dodatkową pomoc finansową związaną z przymusowym przedłużeniem pobytu w Egipcie i późniejszym powrotem do kraju.

Organizatorzy XIII Ogólnopolskiego Rejsu Dziennikarzy składają także serdeczne podziękowania Panu Magedowi El-Sayed oraz wszystkim Pracownikom biura podróży Exim Tours w Egipcie za wszechstronną pomoc podczas pobytu uczestników Rejsu w Egipcie, w szczególności za błyskawiczne zorganizowanie wcześniejszego powrotu grupy dziennikarzy do Polski w związku z katastrofą lotniczą pod Smoleńskiem oraz za objęcie opieką, zapewnienie zakwaterowania i starania, dotyczące zorganizowania jak najszybszego powrotu do Polski pozostałych uczestników imprezy, których w Egipcie zatrzymała chmura pyłu wulkanicznego.

Dziękujemy także wszystkim Uczestnikom Ogólnopolskiego Rejsu Dziennikarzy za ich udział w imprezie oraz za idealną współpracę podczas przedłużonego pobytu w Egipcie i wyznaczania grup na kolejne loty do Polski.

piątek, 9 kwietnia 2010

XIII Rejs Dziennikarzy



Ponad 100 dziennikarzy czołowych polskich mediów weźmie udział w XIII Ogólnopolskim Rejsie Dziennikarzy. Po raz pierwszy w historii rejs nie odbywa się po Morzu Bałtyckim, lecz… rzeką.

Tym razem uczestnicy Rejsu będą mieli okazję poznać uroki żeglugi rzecznej i to po nie byle jakim akwenie, bo po jednej z najdłuższych i najbardziej znanych rzek świata – Nilu. Trasa Rejsu: Luksor – Asuan – Luksor pozwoli na obejrzenie wielu bezcennych zabytków starożytnego Egiptu.

W tym roku mocno zmieniliśmy konwencję Rejsu, po części dlatego, że nasza „macierzysta” jednostka „Dar Młodzieży” jest niedostępna od wczesnej wiosny do późnej jesieni, a po części, że to 13. Rejs, więc pretekst do dokonania zmiany nasunął się sam - powiedział organizator ORD Jarosław Włodarczyk. Dodał, że jest ona jednorazowa, a w kolejnej edycji Rejs prawdopodobnie powróci na Bałtyk.

Organizatorzy wybrali Egipt, ponieważ w czasie rejsu po Nilu można idealnie połączyć aspekt integracyjny i edukacyjny tej imprezy. Wiele zabytków starożytnego Egiptu ratowali i nadal ratują polscy archeolodzy, obecni tu od 73 lat. Uczestnicy Rejsu odwiedzą m.in. Dolinę Królów, świątynię Hatszepsut oraz zabytki położone między Luksorem a Asuanem. W samym Asuanie wezmą udział w specjalnie przygotowanej grze terenowej.

Wydarzenia rejsowe będzie można na bieżąco śledzić na Facebooku, na stronie prowadzonej przez uczestników imprezy (http://rejsdziennikarzy.pl)

Ogólnopolski Rejs Dziennikarzy zainicjowali w 1994 roku Paweł Tymiński (wówczas dziennikarz „Panoramy” TVP 2) i Jarosław Włodarczyk (wówczas dziennikarz TVP). Do tej pory odbyło się dwanaście edycji tej największej środowiskowej imprezy dziennikarzy. Przedstawiciele mediów pływali dotychczas na ORP „Iskra”, ORP „Wodnik”, promie PŻB „Nieborów” oraz – najwięcej razy – na „Darze Młodzieży”. Odwiedzili następujące porty: Roenne (Bornholm), Oxelesund (Szwecja), Kopenhagę (Dania), Visby (Gotlandia, Szwecja) Kilonię (Niemcy), Malmoe (Szwecja), Rygę (Łotwa), Sztokholm (Szwecja), Tallin (Estonia) oraz Sankt Petersburg (Rosja).

wtorek, 30 marca 2010

Edwin Bendyk o Internecie dla inteligenta

Bardzo lubię czytać Edwina Bendyka. Mam na moim ebooku kilka jego pozycji. Podoba mi się ujmowanie interesujących go zjawisk w szeroki kontekst. Tak nas chyba wszystkich swego czasu uczono w szkole i na uniwersytetach. Tym bardziej ucieszyłem się, że ostatni „Niezbędnik Inteligenta” wydany przez mój ulubiony tygodnik „Politykę” (ulubiony, bo dobry, ale miałem kiedyś z nim i z jego linią programową na pieńku), został prawie w całości napisany przez Edwina Bendyka. Przeczytałem już tę najbardziej ciekawą dla mnie część, poświęconą Internetowi i chciałbym podjąć polemikę z kilkoma tezami autora i autorów przez niego cytowanych. Chodzi mianowicie o następujące kwestie:

1. parabola mitu Syzyfa i Tezeusza jako odzwierciedlenie dwóch modeli cywilizacyjnych w stosunku do mediów starych i nowych
2. koniec „czwartej władzy” według Manuela Castellsa
3. kult amatora i niszczący wpływ Internetu na kulturę według Keena.

Moja teza w tej dyskusji, która chyba najlepiej opisuje problem rozwoju sieci:

Muszą zostać zniesione wszystkie prawa autorskie i intelektualne – na pierwszym etapie w sieci – co oczywiście oznacza – w ogóle. To będzie cywilizacyjny skok ludzkości na miarę odkrycia sieci.

Ad. 1. Zbudowanie antytezy stare mediów i nowych mediów i przedstawienie jej jako konfliktu dwóch postaw do świata, a mianowicie osiadłej i nomadycznej, nie wydaje mi się trafne. Trochę trąci mi łatwizną. Jest nieadekwatne. Przykład porannego czytania gazety, jako rytuału mieszczańskiego nie uległ przecież żadnej zmianie – dzisiaj wszyscy siadamy do portali informacyjnych każdego ranka przez pięć dni w tygodniu (ja niestety przez siedem). Dodatkowe źródła informacji dostępne dzięki nowym mediom po prostu rozszerzają ich spektrum, ale tylko tyle. Clicstream wcale nie buduje nowego świata, ale wyłącznie go odtwarza. Dopiero nowe media, jeśli jest się ich aktywnym twórcą, ten nowy świat kreują i konstruują. Korzystanie z wyszukiwarki jest li tylko i ciągle tym samym czytaniem „Wiener Zeitung” w kawiarni przy Burggasse, w sobotni poranek, 28 czerwca a.d. 1914.

Ad. 2. Wygląda na to, że Amerykanie hiszpańskojęzycznego pochodzenia są w tym obszarze interesujący – mój ulubiony to Brian Solis. Bardzo ciekawy jest postulat odrzucenia określenia „czwartej władzy” w opisie mediów tradycyjnych. To prawda, media te są już tylko poletkiem biznesu, cięgle bardzo obszernym, bo przynoszącym wielkie wpływy z reklamy (całe szczęście malejącym), ale nie są w żaden sposób obszarem niezależnym.

Ad. 3. To strasznie głupie, co pisze Keen. Zastanawiam się co to za autor, naukowiec, człowiek. Po pierwsze uniwersytety i szacowne wydawnictwa encyklopedyczne są takimi samymi zespołami ludzkimi jak każde inne, a często kryją w sobie miernotę, obskurantyzm, „osiadłość”, wsteczność, konformizm, etc.,etc. Ich hierarchie są równie nieprawdziwe, co pozorne. Niech upadają i wreszcie upadną, a gazety niech przestaną się ukazywać. Mamy inne czasy, wszystko przeniesie się do wirtualnej przestrzeni, również nauka i wiedza. Wiadomo, że sieć, to kubeł śmieci, ale czym mielibyśmy ją zastąpić, ona potrzebuje tylko mądrego czytelnika. Tutaj z kolei poruszamy problem fundamentalny, a mianowicie problem praw autorskich i intelektualnych, które blokują jej rozwój i rozwój ludzkości w ogóle (patrz moja teza).

Amatorzy? Może to nie Kataryna jest amatorką, a autorzy „Superexpressu”, „Faktu”, „Naszego Dziennika”, Radia Maryja, Telewizji Trwam, Super Stacji, b. „Trybuny”, „Przeglądu”? Choć pewnie ani jedni ani drudzy. Co to znaczy być amatorem w tej dziedzinie? Nie mieć dyplomu Wydziału Dziennikarstwa? Ja mam, ale do niczego mnie to nie predestynuje. Nie bardzo rozumiem zresztą, jak wyznaczona została ta granica. Ja nie uważam siebie za amatora, mimo że wypowiadam się wyłącznie w Internecie. Czy Maciej Budzich jest amatorem w dziedzinie marketingu sieciowego i mediów społecznych? Nie, nie jest. Nie ma chyba ważniejszej postaci, choć nie jest on autorem starych mediów. Czy to powoduje chaos? Nie. W znakomity sposób poszerza spektrum, bo umożliwia dojście do publiczności osobom spoza gron redakcyjnych i spoza establishmentu. Czy kultura wysoka upada? Nie. Nie widzę tego. A przynajmniej nie z tego powodu. Oczywiście za chwilę zadamy sobie pytanie czym jest kultura wysoka.

Problem starych mediów jest przede wszystkim problemem „linii redakcyjnych”, zależności dziennikarzy od swoich przełożonych i zależności redakcji i wydawnictw od reklamodawców. Widzę to na co dzień. Ja, jako bloger nie mam takich ograniczeń. W tej mierze jestem twórcą wolnym, niezależnym, choć poruszającym się w granicach przyzwoitości i prawa. To jest clou tego co ja nazywam „drugą rewolucją medialną” (choć może gdzieś to przeczytałem) – media społeczne doprowadzą do głębokich zmian starych mediów, nie wiem jeszcze jakich, ale może staną się one po prostu nieskrępowanym wyrazicielem interesów grup finansowych bez udawania niezależności i pretendowania do kontroli trzech tradycyjnych rodzajów władzy według podziału Monteskiusza..

Na koniec moja teza:

Dzisiaj najważniejsze jest odwrócenie niszczących skutków amerykańskiej polityki (nie, nie chodzi mi o burżuazyjną, kapitalistyczną i imperialistyczną) ochrony praw intelektualnych i samej idei praw autorskich, która jest starsza jeszcze, niż pomysły administracji amerykańskiej końca ostatniego wieku. Musi zostać wprowadzony całkowicie wolny dostęp do wszystkich zasobów intelektualnych i twórczych. Projekt Gogle Books musi zostać odprowadzony do końca i wpuszczony do sieci. Nieodpłatne muszą być wszystkie gotowe i wprowadzone w życie zasoby naukowe i artystyczne – od leków, technologii po książki, muzykę i film z pełną możliwością korzystania z ich składników i fragmentów. Tylko tak dokonamy skoku.

To dopiero będzie rewolucja! Proszę to sobie wyobrazić. Ja nie jestem w stanie…

No dobrze, technicznie zrobienie tego będzie dziecinnie proste, tylko jak zaspokoić apetyty i potrzeby twórców i naukowców i jak kumulować pieniądze na dalsze badania i codzienne utrzymanie pisarzy, poetów, muzyków, reżyserów, scenarzystów, aktorów, etc., etc.

Nie wiem. Dzisiaj nie znam odpowiedzi.

Ale nie ulega dla mnie wątpliwości, że wcześniej lub później, to się wydarzy.

czwartek, 25 lutego 2010

Nowe zasady marketingu i PR


Jest już (od pewnego czasu zresztą)- dobre bardzo - tłumaczenie książki Davida Meermana Scotta, o której pisałem. Tłumaczyła Marta Werbanowska. Ukazała się w wydawnictwie Wolters Kluwer business i ma zabójczą cenę: 59 zł. Ale kupić warto, jedna z moich studentek była nią zachwycona i szybko wprowadziła jej zasady w swojej firmie. Każdy autor chyba o tym marzy?

Kodeks blogera


Publikuję dla przypomnienia, bo prawdopodobnie wielu polskich blogerów nie zna tych zasad:

Blogger Code of Ethics (ukazał sie na blogu Forrester Groundswell w 2004):

I will tell the truth. - Będę pisał prawdę.
I will write deliberately and with accuracy. - Będę pisał precyzyjnie i świadomie.
I will acknowledge and correct mistakes promptly. - Uznam i poprawię swoje pomyłki niezwłocznie.
I will preserve the original post, using notations to show where I have made changes, so as to mantain the integrity of my publishing. -
Zachowam oryginalny tekst posta, robiąc adnotacje tam, gdzie się pomyliłem, ale zachowując pierwotny tekst.
I will never delete a post. - Nigdy nie skasuję posta.
I will not delete comments unless they are spam or off-topic. - Nigdy nie skasuję komentarzy, chyba że są spamem albo nie są na temat.
I will reply to emails and comments when appropriate, and do so promptly. - Będę odpowiadał na maile i komentarze, jeśli są na temat i zrobię to niezwłocznie.
I will strive for high quality with every post - including basic spellchecking. - Każdy post będę się starał pisać na jak najwyższym poziomie.
I will stay on topic. - Będę się trzymał tematu.
I will disagree with other opinions respectfully. - Z opiniami innych, będę polemizował z szacunkiem.
I will link to online references and original source materials directly. - Będę bezpośrednio linkował źródła informacji.
I will disclose conflicts of interest. - Ujawnię konflikt interesów.
I will keep private issues and topics private, since discussing private issues would jeopardize ma personal and work relationships. - To co osobiste pozostanie osobiste i nie będę o tym pisał, by nie narazić na szwank relacji osobistych i zawodowych.

Paweł Ciach

"Engage" - nowa książka Briana Solisa


Brian Solis, którego mimochodem stałem się mimowolnym propagatorem i polskim odkrywcą, wydał właśnie nową książkę - ma niezłe tempo,poprzednia ukazała się w 2009 roku - której pełny tytuł brzmi: "Engage.The Complete Guide to for Brands and Businesses to Build, Cultivate, and Measure Succes in the New Web" z przedmową Ashtona Kutchera. Książka dostępna jest na Amazon.com za 13,97 USD. Oficjalna prezentacja książki będzie miała miejsce 13 marca.

wtorek, 23 czerwca 2009

Komunikat prasowy


Najstarszym i najważniejszym narzędziem public relations jest komunikat prasowy. W ostatnich latach zaczął on ulegać poważnym zmianom, swojego rodzaju rewolucji, która dotyczy jego budowy i formy publikacji. Zmiany te doprowadziły do powstania tzw. Social Media Press Release, który powoli i z trudem przedziera się do świadomości pijarowców i ich klientów.

Ojcem komunikatu prasowego jest niejaki Ivy Lee (1877-1934), który w 1904 roku stworzył wspólnie z Georgem Parkerem firmę public relations. Była to ponoć trzecia w kolejności powstawania firma PR w USA. Namówił on Pensylvania Railroad, swojego klienta do opublikowania pierwszego komunikatu prasowego, ale również stworzył model zachowania w sytuacji kryzysowej, z którego korzystamy do dziś. Miało to miejsce w 1906 roku. W następstwie poważnego wypadku kolejowego, 28 października, niedaleko Atlantic City zginęło ponad 50 osób. Lee przekonał zarząd firmy, że tego przykrego faktu nie tylko nie należy ukrywać, ale trzeba wręcz poinformować o nim dziennikarzy w formie krótkiej pisemnej notatki i zrobić to zanim informacja dotrze do dziennikarzy i do opinii publicznej samodzielnie. Przekonał szefów firmy do przygotowania i przesłania dziennikarzom komunikatu prasowego, a na dodatek zaprosił grupę reporterów i fotoreporterów na miejsce wypadku, organizując dla nich specjalny pociąg. W wyniku sukcesu jaki osiągnął tymi działaniami, co ponoć z zachwytem opisywano w ówczesnych dziennikach, Pensylvania Railroad zatrudniły go w 1912 roku jako etatowego pracownika.

Lee napisał wiosną 1907 roku manifest dotyczący informowania prasy. Miało to miejsce po opublikowaniu drugiego press release, kiedy to Lee oskarżony został przez media o chęć manipulowania prasą. Pracował wówczas przy innej kryzysowej sytuacji - podczas strajku robotników. Ta deklaracja może po dziś dzień stanowić zbiór zasad każdego zespołu zajmującego się komunikacją społeczną:

Declaration of principles by Ivy Lee

This is not a secret press bureau. All our work is done in the open. We aim to supply news. This is not an advertising agency. Our matter is accurate. In brief, our plan is, frankly and openly, on behalf of business concerns and public institutions, to supply to the press and public of the United States prompt and accurate information cocnerning subjects which it is of value and interest to the public to know about.

Przez okrągłe sto lat komunikat prasowy był najważniejszym narzędziem public relations, ale jednocześnie najdłużej opierającym się zmianom. Do dzisiaj stanowi podstawę komunikacji z mediami. Pierwszą poważną innowację w jego formie wprowadziło dopiero pojawienie się nowych mediów. Miał od początku charakter informacji newsowej, prezentując opinie i poglądy organizacji, która go publikowała.
Dziennikarze korzystają z tej formy informowania o faktach, danych, liczbach w celu uwiarygodnienia i przygotowania swoich relacji. Jest ogólnodostępnym źródłem informacji o organizacji. Przygotowywany jest z myślą o mediach, które w dowolny sposób mogą z jego treści korzystać. Rozsyłany jest do mediów w przypadku zaistnienia istotnych informacji w życiu organizacji.

Jaka jest konstrukcja komunikatu prasowego?

Tekst o określonej strukturze, podzielony na: tytuł, lead, treść i background. Historia opowiadana jest wzdłuż odwróconej osi czasu, czyli zaczynamy od rzeczy, które wydarzyły się ostatnio, od tzw. newsa, a kończymy na tle zdarzeń, jego wyjaśnieniu i historii, które znajdują się w tzw. backgroundzie.
Zaopatrzony jest w datę, miejsce i nazwisko autora oraz kontakt do osoby, która go przygotowała. Pisany pełnymi zdaniami, naśladuje formę i charakter artykułu newsowego. Czasami dodatkowo uzupełniany jest wypowiedziami innych osób, czyli przygotowanymi cytatami do wykorzystania przez media.

Dobrze, gdy autor pisząc go pamięta o krótkim wierszyku Rudyarda Kiplinga:

Pięciu uczciwych sługów mam,
Ci wiedzą, Jak i Co,
I zawsze prawdę w porę znam
Dlaczego, Gdzie i Kto.



Komunikat prasowy to po angielsku: press release lub news release, po francusku: communique de presse.

Nieadekwatność komunikatu do potrzeb nowych mediów

Po stu latach od powstania jasne było, że musi ulec on w końcu odpowiednim zmianom.
Zarówno dziennikarze jak i pijarowcy zaczęli podnosić jego mankamenty:

- Komunikacja z dziennikarzami za pomocą press release, w tym tzw. follow up, umawianie wywiadów są coraz mniej skuteczne
- Większość komunikatów jest słabo przystawalna do potrzeb dziennikarzy
- Jest ich zbyt wiele
- Dziennikarze nie chcą, żeby marketerzy pisali za nich artykuły
- Pisane są nienaturalnym językiem, ponieważ coraz większy wpływ na ich treść i formę mają działy marketingu i sprzedaży
- Dystrybucja informacji stała się nieefektywna
- Coraz mniej w nich newsów
- Lepszą forma dystrybucji informacji stały się blogi i RSS
- Ich forma jest zbyt skostniała
- Są coraz mniej wiarygodne jako źródło informacji
- Coraz trudniej wybrać z nich newsy i informacje
- Format nie odpowiada nowym mediom
- Niezależnie od tekstu komunikatu, pijarowcy muszą "dosyłać" dziennikarzom elementy graficzne: zdjęcia, pliki, etc.

Spowodowało to pierwsze postulaty zmian i ewolucję w stronę narzędzia multimedialnego, o czym opowiem w następnym poście...

Paweł Ciach

Zródło zdjęcia: Wikipedia

wtorek, 16 czerwca 2009

Newsweek o blogach

W ostatnim numerze polskiego wydania "Newsweeka" znalazło się kilka ciekawych uwag Marka Rabija dotyczących przyszłości blogowania. Dossier Newsweeka otwiera artykuł "Koniec blagi", który zapowiada śmierć blogosfery. Dziennikarz podejmuje wyrażoną przez amerykańskiego publicystę Nicolasa Carra tezę, która mówi (jak podaje Marek Rabij, nie dotarłem jeszcze do oryginału), że blogi na tyle upodobniły się w formie i treści do tradycyjnych mediów, tracąc walory świeżości i oryginalności, że musi doprowadzić to do śmierci blogosfery. Tezę tę Rabij podpiera badaniami (głównie Gemini, szkoda, że nie cytuje bardzo bogatych i ciekawych badań Technorati) o ogromnej liczbie blogów, ich coraz rzadszym aktualizowaniu i coraz mniejszej liczbie czytelników.
Odpowiedziałbym autorowi artykułów w ten sposób: primo, co się tyczy stanu blogosfery, który wynika z liczby blogów, ich miałkości i nijakości, braku aktualizacji, etc., to z tą grupą blogów stanie się to, co dzieje się z nieciekawymi mediami tradycyjnymi, które są źle prowadzone, redagowane i nie mają czytelników. One z pewnością umrą. I dobrze. Secundo, co się tyczy tezy pierwszej, wyrażonej ponoć przez Carra (zaraz poszukam jego publikacji), to jest to zupełnie inna kwestia. Otóż podstawą, na której opierają się social media jest właśnie chęć istotnego odróżnienie się od mediów tradycyjnych i uniezależnienie się od nich. Jeśli zatem daje się zauważyć taka tendencja, tendencja która wskazuje na upodobnianie się blogosfery do mediów "starych", to z pewnością ciekawe będzie znalezienie odpowiedzi, jak blogosfera wyglądać będzie w przyszłości. Nie wydaje mi się jednak, żeby tak było ani pod względem treści ani formy. Drugą, równie istotną przyczyną wysypu blogów, jest chęć rozsiewania informacji - jak to pisałem w postach poniżej - na zasadzie "many to many" i media tradycyjne nie zastąpią w tej kwestii blogosfery. No, chyba że stworzą takie możliwości. I wreszcie - blogerzy nie są mimo wszystko dziennikarzami i większość z nich nie ma takich ambicji ani kwalifikacji, mimo to tworzą alternatywną wobec tradycyjnego dziennikarstwa sieć informacji.
I na koniec tych na szybko szkicowanych uwag - wiele cudownych dzieci tradycyjnych mediów istnieje wyłącznie dzięki ogromnym kapitałom, które je wspierają i finansują oraz wpływom z reklamy, jakie generują. Co stanie się, kiedy wreszcie nakłady na reklamę w sieci przekroczą masę krytyczną i w większej części zasilą media społecznościowe? Czy przyszłość mediów tradycyjnych jest świetlana? Nie wydaje mi się...
Paweł Ciach